Mindset, czyli nastawienie

Cały czas o tym zapominam, więc piszę, żeby sobie to wbić do głowy. Nastawienie do approachu:

  1. Have Fun! Przede wszystkim spędzać dobrze czas.
  2. Don’t be afraid of rejection. Cokolwiek by się nie stało, wziąć to na klatę. Ale nie bać się stanąć na wprost przed kobietą, spojrzeć jej w oczy, i powiedzieć taki czy taki komplement czy tam kontynuować rozmowę.
  3. Zamienić strach przed podejściem w ekscytację. Jak idę na imprezę, to się cieszę, że party, czy tam że może poznam jakąś kobietę. A przed wyjściem na ulicę? Strach.
  4. Jeśli tylko pojawi się jakiś strach czy wymówka – to jest oznaka, że tutaj jest granica „comfort zone” i trzeba je pokonywać. I dalej i dalej.
  5.  W momencie podejścia kobieta nie ocenia całego Twojego życia, a te kilkadziesiąt sekund interakcji i człowieka, który stoi przed nią. Co widzi? Na pewno energię, pewność siebie, kwestie związane z higieną. Sasha Daygame w jednym z wywiadów powiedział, że znacznie lepsze sukcesy w tej materii odniesie zapalony ogrodnik, który z entuzjazmem podchodzi do swojego zajęcia i życia, niż markotny czy też buńczuczny lekarz, z piękną karierą, ale mizernym życiem. Status społeczny liczy się wtedy, gdy kobieta szuka „providera”, a nie kochanka.
  6. Nie jest to łatwe, ale wyrobić sobie nawyk ignorowania atrakcyjności zewnętrznej kobiet i skoncentrować się na poznaniu jej, nie w sposób przytakujący na wszystko a przeciwnie – kwestionujący od czasu to czy tamto.

I takie pytanie na koniec: Przespałbyś się ze sobą? Jeśli nie – to dlaczego. I już wiadomo, co poprawić.