Approach Anxiety – metoda małych kroków

daygame approach anxiety

W ciągu ostatniego roku zrobiłem dosłownie kilkanaście podejść do dziewczyn, które trwały maksymalnie 30 sekund. Pierwsze podejście jest zawsze fatalne, jeśli jest drugie – to już lepsze. Ale ten próg jest dla mnie za wysoki. Szukam winga, może to ułatwi sprawę, a w międzyczasie planuję rozbić całościowy problem Approach Anxiety na mniejsze kroczki (baby steps) – może to coś pomoże. Trafiłem na tę stronę (english): Baby Steps for Approach Anxiety.

Facet bardzo mądrze opisuje problem i pułapkę w którą wpadałem i nadal bym wpadał – złe podejścia są tak złe, że jeszcze bardziej mnie dołują i powiększają Approach Anxiety -> jest to droga do nikąd, choćbym nie wiem jak się zapierał.

Słyszałem wcześniej o metodzie małych kroków, ale się wzbraniałem, co tam będę czas marnował na pytanie o godzinę czy kierunek. Błąd. Muszę wrócić do tego kroku. Te kroki muszę zrobić na tyle małe, aby były one dla mnie realne do wykonania, nie za łatwe – bo wtedy nie będzie postępów, ale też nie zatrudne – abym się nie poddawał i nie wychodził setny raz na miasto i mijał kilkadziesiąt kobiet i żadnej nie zagadywał.

Kolejna rzecz – autor podlinkowanego powyżej artykułu rozbija problem na 3 rodzaje anxiety:

  • social
  • (hot) woman
  • sexual

Myślę, że w moim przypadku mam doczynienia z (przede wszystkim) pierwszym i (trochę) trzecim, może odrobinę drugim. W związku z tym jestem teraz na etapie wyodrębnienia tych małych kroków i stawiania ich codzień. Na pewno będą to takie rzeczy jak:

  • zagadywanie sprzedawców w sklepie
  • wpatrywanie się i uśmiechanie do nieznajomych
  • może potem mówienie hi
  • wykorzystywanie każdej okazji w pracy do zagadywania ludzi, zamiast ich unikania, co czasem ma miejsce

Na ten moment muszę sobie zbudować bazę tych małych kroków i stosować je codzień – zaczynając od jutra. Walka trwa.